Roztrenowanie, roztrenowanie i po roztrenowaniu.

Autor: • 25 października 2012 • Blog, Inne, Trening4 komentarze1795

Cześć. Mam na imię Marcin, mam 27 lat i nie biegam już od prawie trzech tygodni.

Cześć, Marcin! [chórem]

 

Trzy tygodnie bez biegania. Dziwne to uczucie. Buty biegowe stoją trzy metry ode mnie i czekają, kiedy je znowu włożę. Korci mnie, żeby to zrobić już teraz zaraz. Strasznie mnie korci, ale się powstrzymuję jeszcze. Wytrzymałem tyle, to i do niedzieli wytrzymam…

 

Ctrl + alt + del, czyli miękki reset

 

Roztrenowanie. Cholernie ważna sprawa. Okres późnojesienny, kiedy wszystkie maratony już za nami, kiedy wszystkie życiówki już wywalczone, to najlepszy czas na to, żeby wrzucić na luz. Ważne, żeby owe wrzucenie na luz nie oznaczało totalnej rezygnacji z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Nie, nie. Roztrenowanie nie polega na tym, żeby w jego trakcie rozsiąść się w fotelu, spożywać ogromne ilości piwa, czipsów i nadrobić zaległości w oglądaniu How I Met Your Mother. A szkoda. Roztrenowanie oznacza zredukowanie ilości treningów biegowych do absolutnego minimum – a można i do zera, ale zastąpienie ich inną formą ruchu i posezonowej regeneracji.

Zrezygnowałem na ten czas całkowicie z bieganie. Nie musiałem, mogłem sobie pozwolić na dwa, trzy półgodzinne treningi w tygodniu. Stwierdziłem jednak, że stopień mojego zmęczenia i przetrenowania, które pojawiło się w najlepszym możliwym momencie, czyli na sam koniec sezonu, jest zbyt duży. Postawiłem na inne formy aktywności fizycznej. Wiecie, jak daje w kość godzina machania rakietą i odbijania piłeczki podczas gry w squasha? Wiecie, jakie to fajne uczucie, kiedy po trzech tygodniach obwodowego treningu na siłowni (małe obciążenia, duża ilość powtórzeń, krótkie przerwy między ćwiczeniami) zaczyna znikać oponka z brzucha? Wiecie, jak przyjemne jest wyjście na basen (ale nie pływać, bo tutaj mam problem), posiadówa w jacuzzi, w saunie, w jacuzzi, w saunie, w jacuzzi, w saunie… Czuję, że odpoczywam. Stawy, kości, mięśnie, ścięgna – dostawały w dupę przez cały rok, były zmuszane do pracy często ponad swoje możliwości. Teraz należy im się czas relaksu. Odwdzięczą się za to w kolejnych miesiącach.

 

Spadek formy

 

Pomimo aktywności fizycznej, którą uskutecznia się podczas roztrenowania, pewne jest to, że nasza forma spadnie. 2-3 tygodnie luzu spowodują, że pierwsze treningi po tej przerwie, będą trudne i ciężkie do zniesienia. Przede wszystkim trudno jest się zmobilizować do wyjścia. Kiedy zaczynałem roztrenowanie na dworze było 20 stopni i słońce. Po trzech tygodniach mamy stopni 8 i deszcz. I z dnia na dzień będzie co raz gorzej. Z reguły jednak już przez to przechodziliśmy i wiemy, że to jest chwilowe. Powrót do poziomu sprzed przerwy jest znacznie prostszy, niż dotarcie do tego poziomu po raz pierwszy. Pierwsze treningi, to powolne wchodzenie w plan treningowy. Spokojnie i delikatnie. Jeśli mamy jakieś nadmiarowe kalorie z okresu roztrenowania, to dzięki spokojnym treningom możemy się z nimi rozprawić. Po trzech, czterech tygodniach wprowadzenia wchodzimy na wyższe obroty i oczekując docelowego startu wiosną, realizujemy to, co mamy zapisane w planie treningowym.

Odpoczynek psychiczny od terroru narzuconego w sezonie przez plan, jest nieoceniony. Musimy jednak uważać, bo powrót do reżimu treningowego po przerwie może być niezwykle trudno. Głowa nam się też rozleniwia. Jak temu zapobiec? Ustalcie sobie jakiś inny, bardziej delikatny reżim powiązany z treningami, które wykonujecie w tym czasie. Na przykład ćwiczenia rozciągające – wpiszcie sobie w kalendarz dni, kiedy będziecie wykonywać serie ćwiczeń. Ustalcie sami przed sobą, że nie możecie z tego zrezygnować. Nie będzie to takim terrorem, jak styczniowe, mroźne interwały lub BNP w deszczowe, lutowe popołudnie, a jednak pozwoli na ciągłą pracę klapki w głowie, odpowiadającej za systematyczność.

 

Roztrenowanie dla każdego?

 

Sami musicie ocenić, jak dużego roztrenowania potrzebujecie. Dla jednych będzie to roztrenowanie w pełnym tego słowa znaczeniu, dla innych będzie to po prostu przerwa od biegania. Biegałem po blisko 100 kilometrów w tygodniu szykując się do ultramaratonu w Krynicy. Wszystko wg konkretnego, rygorystycznie przestrzeganego planu. Mam roztrenowanie. Gdybym biegał po 30-40 kilometrów w tygodniu, nieregularnie i dla samej przyjemności, to byłaby to tylko przerwa w bieganiu. Jak zwał, tak zwał. Nieważne, czy ktoś jest amatorem czy zawodowcem. Nieważne czy łamie 2:40 czy 4:30 w maratonie. Układ ruchu jest eksploatowany i jak wszystko inne ulega zużyciu i należy mu się porządny serwis i regeneracja pewnych jego części. Grunt, aby po takiej przerwie, podobnie jak po przepracowanym sezonie, nie pojawiło się w człowieku poczucie, że to był zmarnowany czas. Wykorzystajcie roztrenowanie jak najlepiej. To się opłaci.

 

 

* * *

 

W poniedziałek start nowej misji. Nie będzie to tak spektakularne, jak misja pana Macierewicza Baumgartnera, ale mam nadzieję, że zakończy się równie wielkim sukcesem. Za przygotowanie mnie do tej misji stoi Wojtek Staszewski z Kancelarii Sportowej Staszewscy. Śledzący fanpejdża na Facebooku już wiedzą w czym rzecz, a wszyscy pozostali dowiedzą się w poniedziałek ::)

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Roztrenowanie, roztrenowanie i po roztrenowaniu.

  1. Ava napisał(a):

    No ja właśnie rozważam co robić podczas roztrenowania, które zacznę po Biegu 11 listopada – mój kilometraż to słabizna w porównaniu z Twoim, ale też chcę odpocząć. Tobie faktycznie bardzo się należy skoro robiłeś stówkę tygodniowo :-O Ja myślę że zostawię z 2x truchtanie w tyg. i dodam sporo wspinania 🙂 no a potem szykujemy się do połówki. Udanego powrotu!

  2. Krzysztof Kaczmarek napisał(a):

    Super wpis. Gratuluję! Ja również w trakcie roztrenowania. Jeden luźny bieg + 3 treningi obwodowe w domu. W grudniu dorzucam drugi bieg, a od stycznia wracam do porządnej roboty. Ale o planach później na blogu. Pozdrawiam 🙂

  3. Artur Bednarek napisał(a):

    u mnie też nastał właśnie ten czas, daje sobie miesiąc i ewentualnie jak się nadarzy okazja to jedynie „poroweruję” bo trzeba odpocząć by w Dębnie zadebiutować w maratonie 🙂
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *