Rozmowa z Marcinem Świercem

Autor: • 25 lutego 2013 • WywiadyKomentarzy (0)1371

MARCIN KARGOL: Marcin, gratulacje! Wygrałeś plebiscyt portalu ultrabiegi.pl, ULTRAS 2012. Czy spodziewałeś się tego sukcesu?

MARCIN ŚWIERC: Nie! (śmiech) Myślę, że to bardzo fajna sprawa i cieszę się, że udało mi się zwyciężyć w pierwszej edycji tego plebiscytu.

MK: Lista nominowanych pełna była fantastycznych nazwisk: Hercog, Swoboda, Sawicki, Rzeszótko. A wśród nich Świerc – z tego co mówisz wynika, że absolutnie nie czułeś się faworytem tego plebiscytu.

MŚ: Nie, zupełnie nie czułem się faworytem. Tym bardziej, że wielu nazwisk z listy nominowanych nie znałem i nie wiedziałem kogo na co stać. (śmiech)

MK: Lista twoich osiągnięć w ostatnim czasie jest imponująca – dwukrotne zwycięstwo w Biegu Rzeźnika i dwukrotny rekord trasy, zwycięstwo w Maratonie Gór Stołowych, drugie miejsce w Biegu Siedmiu Dolin, miejsca na podium w biegach górskich w Hiszpanii, Czechach, Szwecji… To wszystko robi wielkie wrażenie i jesteś uważany przez wielu za gwiazdę polskiego biegania ultragórskiego.

MŚ: Zupełnie nie uważam się za gwiazdę. Fajnie, że udaje się wygrywać i osiągać jakieś sukcesy, ale ciągle traktuję to jako hobby. Robię to, co lubię – to jest dla mnie najważniejsze. Mam nadzieję, że nie gwiazdorzę (śmiech) i mam nadzieję, że udaje mi się kogoś zarazić zainteresowaniem tym sportem.

MK: Jakiś czas temu zostałem zapytany przez znajomego, kim właściwie jest Marcin Świerc. Pokazałem mu kilka Twoich zdjęć, włączyłem parę filmów, opowiedziałem o Twoich wynikach. Jego reakcja była taka: eee, a nie wygląda! Jak to jest, że udaje Ci się rzeczywiście nie gwiazdorzyć i zachować taki zdrowy stosunek do tego wszystkiego?

MŚ: Ten typ tak ma cheap cialis generic online. Pochodzę z małej śląskiej wsi. Dla mnie sukcesem jest na przykład skończenie studiów. Mój ojciec jest górnikiem i wpoił mi, że najważniejsza jest praca. Krok po kroku dążę do kolejnych sukcesów.  Ważne jest, żeby nie osiadać  na laurach, tylko cały czas ciężko pracować i wymagać nie od innych, a przede wszystkim od siebie.

MK: Jak i kiedy rozpoczęła się Twoja kariera?

MŚ: Biegałem odkąd wyszedłem z wózka (śmiech). Moje pierwsze starty miały miejsce w roku 2002. Wszystko było to bardzo nieregularne, miałem sporo przerw. W pewnym momencie musiałem jednak wziąć się w garść – ktoś mi powiedział, że albo robię coś porządnie, albo wcale. A że Ślązacy, to twarde chłopy, to wziąłem się za siebie i zacząłem porządny trening.

Od pięciu lat biegam w biegach górskich, od dwóch lat startuję w biegach ultra. Do wszystkich startów przygotowuję się sam. Miałem w swoim życiu tylko jednego trenera, Czesława Łacha, który kiedyś w Częstochowie przygotowywał mnie do startów na bieżni.

MK:  Ile w twoich osiągnięciach jest ciężkiej pracy, a ile wrodzonego talentu do takiego wysiłku?

MŚ: Ktoś kiedyś zobaczył, że mam talent – biegając nie męczyłem się. Talentów nie wolno zakopywać, trzeba je rozwijać. Staram się to realizować. Ważne, żeby odkryć w sobie talent do ciężkiej pracy, bo to również jest sztuką – wiadomo, że treningi trzeba godzić z wieloma rzeczami, co wymaga dużego samozaparcia. Samo bieganie póki co jest dla mnie hobby – nie jestem zawodowcem, nie dostaję za to pieniędzy.

MK: Mówisz, że nie jesteś zawodowcem, czyli domyślam się, że istnieje jakieś życie pozabiegowe Marcina Świerca. Jak ono wygląda?

MŚ: Obecnie pracuję w Schronisku w górach. Przykładowo: dziś rano odśnieżanie, później trening, później znowu odśnieżanie, potem trochę sprzątania (śmiech), a wieczorem czas wolny. No, i chłopak do wzięcia od zaraz! (śmiech)

MK: Marcin, jesteśmy rówieśnikami, ale ja (podobnie jak i 90% innych ultramaratończyków) mogę tylko pomarzyć o takich wynikach, jakie osiągasz. Co uważasz za najważniejszy element w solidnym przygotowaniu do biegów ultra?

MŚ: Dobrze jest marzyć, sam marzę o tym, żeby być jeszcze lepszym. Żeby tak się jednak stało, należy pamiętać o najważniejszym: cierpliwości, systematyczności i ciężkiej pracy. Ważny jest również mądry trening – trzeba dobrze poukładać treningi z życiem osobistym i z innymi obowiązkami. Każdy ma możliwość wejścia na wyższy poziom, wystarczy wykonać porządną pracę i być dobrze zorganizowanym i zdeterminowanym.

MK: Rozpoczął się nowy sezon. Jakie masz plany na rok 2013?

MŚ: Planów prywatnych póki co nie będę zdradzał, zobaczymy jak to się wszystko poukłada. A jak idzie o plany sportowe, to za tydzień z Piotrkiem (Hercogiem – przyp. MK.) wyjeżdżamy do Hiszpanii na treningowy start w międzynarodowej obsadzie (rozmowa miała miejsce w środę 20.02 – dop. MK).

Sezon 2013 będzie skoncentrowany głównie na walce z lepszymi biegaczami w całej Europie. Chcę wystartować w Transvulcanii i w Szklarskiej Porębie na Mistrzostwach Świata. Ponadto chcemy z Piotrkiem powalczyć w Gore-tex Transalpine Trail w Alpach.

Mam też cele długoterminowe: chciałbym kiedyś przebiec 100 mil i mam nadzieję, że uda mi się to zrobić w roku 2015.

MK: To na koniec podziękujmy za oddane na Ciebie głosy.

MŚ: Przede wszystkim dziękuję mojemu fanpage’owi, który działa na Facebooku i osobom, które się tym zajmują, gdyż ja naprawdę nie mam na to czasu (śmiech). Dziękuję też wszystkim, którzy startowali w plebiscycie ULTRAS 2012. Oczywiście dziękuję również wszystkim kibicom, pracownikom schroniska i całej rodzinie.

* * *

Marcin Świerc, zwycięzca plebiscytu ULTRAS 2012 w portalu ultrabiegi.pl; ultramaratończyk i góral; Mistrz Polski w Biegach Wysokogórskich, dwukrotny zwycięzca i rekordzista Biegu Rzeźnika (wspólnie z Piotrem Hercogiem), zwycięzca i rekordzista trasy w Maratonie Karkonoskim 2012… i tak dalej, i tak dalej ?

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *