Reebok One Series. Prezentacja.

Autor: • 31 sierpnia 2013 • Blog, Inne, Sprzęt2 komentarze2094

Środę, 21 sierpnia 2013 roku, zapamiętam na długo. A w zasadzie na długo zapamiętam trzy dni, które nastąpiły potem. Trzy dni podczas których miałem problem z normalną egzystencją, a co dopiero z bieganiem. Ciężko było usiąść na kiblu, ciężko było wsiąść do samochodu, ciężko było zejść po schodach, ciężko było sięgnąć po cokolwiek na półkę. Taki DOMS, czyli opóźniona bolesność mięśni. Ale skąd? Ale dlaczego? Marcinie, powiedz nam, powiedz!

 

Z Reebokiem po Warszawie

Mówię więc. To wina Reeboka. Razem z paroma innymi blogerami i dziennikarzami sportowymi otrzymaliśmy zaproszenie na event (zaczyna mnie drażnić to słowo) promocyjny nowej serii obuwia i ciuchów. Reebok One Series. Punktualnie o godzinie 11 stawiliśmy się w wyznaczonym miejscu w Warszawie. Otrzymaliśmy polecenie: tu macie buty i ciuchy, przebierzcie się i lecimy w teren.

 

Jak nam kazano, tak uczyniliśmy. Na podstawie ankiet, które wypełniliśmy przed przyjazdem do Warszawy, zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. W teren lecieliśmy z nie byle kim. Pierwsza grupa – ta miała lżejszy trening – biegała z Lidią Chojecką. Tej pani nikomu przedstawiać nie trzeba. Druga grupa, do której miałem szczęście się załapać, spędziła czas z Tomaszem Brzózką, trenerem osobistym, instruktorem kulturystyki i fitnessu, medalistą Mistrzostw Polski w Kulturystyce, specjalistą od biegów typu spartan race i triatlonistą. Patrząc na dokonania Tomka i stopień jego umięśnienia (widać, że je dużo stejków), stwierdziłem głośno: czyli my wracamy karetką.

Niewiele sie pomyliłem. Kolejna godzina przyniosła nam wiele radości, ale i wiele zmęczenia. Dostaliśmy próbkę treningu crossfitowego połączonego z treningiem biegowym. Spacerowicze przechadzający się po parku w którym biegaliśmy, mogli oglądać jak biegamy szybciej lub wolniej, a w między czasie robimy dziesiątki przysiadów, pompek, sumo jump’ów i innych crossfitowych ćwiczeń, których nazw nawet nie zapamiętałem. Z drugiej strony mogli oglądać też, jak pomimo potu mieszającego się z deszczem spływającym po naszych twarzach, śmialiśmy się i szczerzyliśmy zęby do całego świata – tak nam było fajnie. Poza porcją zabawy, dostaliśmy też porcję ciekawych wskazówek dotyczących treningu.

Trzy strefy

Po powrocie czekał na nas poczęstunek (pierwszy raz w życiu jadłem hamburgera z kotletem sojowym – było to nawet zjadliwe) + prezentacja dotycząca serii Reebok One Series. Słowo „rewolucja” pojawiało się bardzo często w każdej możliwej odmianie. Dlaczego One Series pretendują do miana rewolucyjnych? Dlatego, że zostały zaprojektowane i stworzone nie jak 99% butów od góry do dołu (warstwami), tylko od tyłu buta do jego przodu. Konstrukcja dzieli się na trzy strefy:

  • strefa pierwsza, zwana kontaktową, jest wyposażona w bardzo miękką piankę, która amortyzuje uderzenie pięty o podłoże,
  • strefa druga, zwana przejściową, zbudowana jest z magicznej mieszanki, która usprawnia drugą fazę przetaczania stopy po podłożu (pięta-palce),
  • strefa trzecia, zwana napędową, w której została użyta pianka o jeszcze bardziej magicznych właściwościach, dzięki czemu wybicie ma być bardziej efektywne.

Ponadto buty serii One Series zostały stworzone absolutnie bezszwowo i – uwaga – bez użycia kleju. To ma zwiększać wygodę użytkowania i minimalizować ryzyko wystąpienia obtarć stopy. W ofercie dostępne są modele dla biegaczy neutralnych – Cushion, a także dla pronujących – Guide.

Po 50 kilometrach

Pierwsze wrażenie po założeniu butów było bardzo dobre. Drugie, kiedy na spokojnie wyszedłem na trening, było również nienajgorsze, pomimo tego, że dostałem buty z serii Cushion, czyli neutralne. Myślę, że wkrótce w moje ręce trafi model na pronatorów, a wtedy będę mógł bez martwienia się o nic, przeciągnąć buty przez mój testowy tor przeszkód.

Niezmiennie zaskakuje mnie to, że Reebok w tym przypadku usilnie promuje bieganie z pięty. Strzelam w ciemno, że grupą docelową są początkujący biegacze, których technika biegu w większości opiera się właśnie na takim bieganiu. Oni na pewno w pełni wykorzystają potencjał One Series. Ja, biegając ze śródstopia, wykorzystuję dwie z trzech stref, które dał mi do dyspozycji Reebok w nowych butach. Tak czy siak na chwilę obecną twierdzę, że One Series ma szansę przyjąć się na rynku i trafić na stopy wielu biegających człowieków. A więcej napiszę za jakieś 150 kilometrów.

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Reebok One Series. Prezentacja.

  1. koto napisał(a):

    chętnie bym pobiegał w takich bucikach :))

    Ps. 13 września 2013 dopiero będzie 🙂

  2. […] było bardzo fajnie i ogólne same ochy i achy. (tu przykładowe wpisy na blogach PawełBiega.pl i Marcina Kargola). Minęły dwa tygodnie i…odwiedził mnie kurier przynosząc wielką pakę prezentów. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *