Pasjo moja, serce moje.

Autor: • 2 września 2012 • Blog, Inne5 komentarzy2165

Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że początkujący biegacze (a właściwie ci, którzy z bieganiem nie mają jeszcze nic wspólnego, lecz chcą zacząć mieć) odbywają w swoim życiu dwa treningi. Pierwszy i ostatni. Jak się domyślacie, treningi te obywają się jednocześnie. Kończą się one przyjściem takiego biegacza do domu, rzuceniem przez niego butów w kąt, zdjęciem przepoconej koszulki i stwierdzeniem, że bieganie nie jest dla niego, że to męczy, że nie ma kondycji i że w ogóle bez sensu. Zazwyczaj dzieje się tak z powodu dwóch najczęstszych błędów popełnianych na początku: za szybko lub za długo. Lub za szybko i za długo jednocześnie. Mam nadzieję, że trafią na ten tekst ci, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z bieganiem. W paru krótkich, żołnierskich słowach postaram się napisać jak uniknąć początkowych rozczarowań. Na początku należy zapamiętać i przyswoić, że…

Bieganie jest niczym kobieta

Nikt go nie zrozumie Słyszymy od naszych biegających znajomych jak dużo czasu z nią spędzają. Opowiadają nam, gdzie z nią i dzięki niej wyjechali. Pokazują zdjęcia, wysyłają e-maile, czasem przychodzą z nią do biura. Podnoszą nam ciśnienie sprzedając historie, jaki to wysiłek fizyczny z nią mają, jaką to im daje przyjemność i jak często to ma miejsce. A czasem ma to miejsce nawet dwa razy dziennie! Z różną intensywnością! Szlag nas trafia, kiedy to słyszymy. Chcemy tak samo! W końcu podejmujemy decyzję – chcemy znaleźć taką samą! Chcemy, żeby też nas tak trafiło! Zabieramy się za jej oswajanie. Za oswajanie Tradycji Pasji…

Zacznij od podchodów

Przygotuj się na wasze pierwsze spotkanie. Pamiętaj, nie chodzi o elegancję, tylko o swobodę. Ona nie będzie się śmiać, jeśli założysz na ten pierwszy raz stare trampki i rozciągnięty dres. Ważne dla niej będzie to, że w ogóle poświęcisz jej czas. Pasja jest niczym kobieta. Wiem, że to już na samym starcie komplikuje całą materię, jednak warto pamiętać o starych życiowych prawdach i podstawach przekazywanych z dziada pradziada. Zacznij od Bacha podchodów. Podejdź do niej z lekkim onieśmieleniem. Nie rób z siebie Usaina Bolta, bo ona szybko pokaże ci, gdzie jest twoje miejsce. Przywitaj się, przedstaw, powiedz, jakie masz wobec niej oczekiwania. Przypomnij sobie, co wiesz na temat kobiet (a przynajmniej co ci się wydaje, że wiesz). Nie bądź zbyt nachalny. Nie przytłaczaj jej, nie naciskaj, nie wybiegaj przed szereg. Ci którzy tak robią, kończą marnie (patrz: wstęp). Zanim się obejrzysz, będziecie już w ruchu. Od gadki przejdziecie do czynów. Tylko pamiętaj – łapy przy sobie! Bez szaleństwa! Nie obłapiaj jej, bo połamie Ci nogi, zmiażdży płuca i sprawi, że rzeczywiście będzie to wasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Druga randka

I co, poszło jakoś, prawda? Spędziliście razem pierwsze pół godziny. Trochę spacerowaliście, trochę truchtaliście. Nie miałeś siły rozmawiać, bo dech Ci zapierało, ale czułeś się w jej towarzystwie tak, jak nie czułeś się nigdy przy nikim. Z jednej strony rozstaliście się bez żalu – nie zrobiła praktycznie nic, a wymęczyła cię okropnie. Z drugiej jednak, kiedy wróciłeś do domu, kiedy odpocząłeś, wyprałeś ciuchy i zacząłeś myśleć o tym, co ci się przytrafiło, doszedłeś do wniosku, że z chęcią spotkałbyś się z nią raz jeszcze…
Analizujesz kalendarz, przestawiasz służbowe spotkania i już wiesz, że za dwa dni znów ubierzesz dres i buty. Nie musisz się z nią nawet umawiać, bo wiesz, że będzie czekać na ciebie tam, gdzie zawsze. Ty jednak przygotujesz się do tego spotkania. Posłuchasz swoich kolegów, którzy mają swoją Pasję, poczytasz w internecie wskazówki bardziej doświadczonych od siebie, będziesz chłonął tę wiedzę. A kiedy przyjdzie czas drugiej randki będziesz wiedział, że możesz sobie pozwolić na delikatnego buziaka w policzek czy na kilka niewybrednych żartów – a to dlatego, że załapiesz z nią wspólny język. Jeszcze nie będziecie się rozumieć bez słów, ale powietrze zacznie się robić coraz gęstsze…

Ona nie jest taka łatwa, z nią trzeba biegać

Mijają dni, tygodnie. Zastanawiasz się, kiedy i ty będziesz mógł powiedzieć swoim kolegom przy piwie, że baraszkowaliście ostatnio dwie godziny. I to w drugim zakresie! Póki co jednak ciągle drugi zakres osiągasz zaraz po starcie i niestety ciągle dość szybko kończysz, zatrzymując się co chwila. Nie przejmuj się jednak – tak to ma wyglądać. Daję sobie obciąć nogi, że twoi koledzy również popełniali falstarty. Ale byli wytrwali. Zauważ, że z każdym spotkaniem z nią docierasz coraz dalej. Twoja forma rośnie, ona pozwala ci na coraz więcej. Spostrzegasz, że nie tylko Ty zabiegasz (dosłownie) o nią, ale ona o ciebie również. Gdzie jest oponka, którą hodowałeś na talii? Kiedy spojrzysz w dół, zaczynasz widzieć swoje stopy! Krzyczysz do swojej żony: kobieto, podaj mi kiełki!!! Wyglądasz lepiej, czujesz się lepiej. Masz nowy sprzęt. Kupiłeś sobie buty na spotkania z nią, zakładasz obcisłe gacie i się tego nie wstydzisz, bo jesteś biegaczem! Były wyrzeczenia, ale jest satysfakcja, bo to przecież…

Związek na długie lata

Relacja dwustronna, sprzężenie zwrotne. Dbajcie o siebie. Bądź sumiennym biegaczem, nie popełniaj błędów. Ona ci wybaczy krótkie lenistwo, czy niewypraną koszulkę. Wybaczy ci, kiedy spędzisz więcej czasu w pracy. Wybaczy ci, kiedy poświęcisz jej trochę mniej czasu raz czy drugi. Uważaj jednak, staraj się o niej nie zapomnieć! Teraz już nie możesz, mimo że na początku będziesz czuł się uwolniony od obowiązków spotkań z nią, od wysiłku, od potu, od zmęczenia, ale przyjdzie czas, kiedy zacznie ci jej brakować. Kiedy zamiast kiełków, pojawi się piwo. Kiedy sześciopak z brzucha z powrotem wyląduje w lodówce. Kiedy znów będziesz zazdrościł kolegom. Kiedy zaczniesz żałować utraty tego, co miałeś – a miałeś coś na wiele lat. A może i na całe życie. Oby nigdy do czegoś takiego nie doszło, ale gdyby jednak, to pamiętaj – mimo, że Pasja jest jak kobieta, to wybacza wiele więcej i choćbyś przestał dzwonić z dnia na dzień, to przy kolejnej okazji ona ci to wybaczy. Będzie miała lekkiego focha, będziesz musiał się znów trochę nabiegać, ale ci wybaczy. Taka już natura pasji – co by się nie działo, jeśli tylko będziecie razem, czekam was happy end!

Podobne wpisy

5 Odpowiedzi na Pasjo moja, serce moje.

  1. Kuba (Formatownia) napisał(a):

    Lepiej bym tego nie ujął 🙂

  2. Anonymous napisał(a):

    Ejjj, ejj Ty zacznij pisać erotyki bo to się dobrze czyta 😀

  3. Beata napisał(a):

    Przydała by się też damska wersja 🙂

  4. Bo napisał(a):

    Jeszcze czasem jakiś prezent można dać Pasji, albo niespodziankę sprawić. Lubi.

  5. Artur Bednarek napisał(a):

    dobry tekst, pamiętam początek jak wybiegłem na pierwsze 2,3km i wróciłem do domu bo brakowało sił a kumple śmiali się że rekordy świata pobijam – teraz mi zazdroszczą jak biegnę półmaraton w swojej miejscowości a oni tylko patrzą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *