Idą plany, idą plany, ale czy im radę damy?

Autor: • 8 listopada 2014 • #nbrteam, Blog, Inne, Trening3 komentarze2892

To jest taki fajny czas. Czas, kiedy najpierw pojawiają się podsumowania i czas, kiedy niedługo potem pojawiają się plany na kolejny sezon. Albo przynajmniej ich zajawki. O nowym sezonie nieśmiało wspomniał już Borman – ten, jeśli mu się powiedzie, to rozjebie system. O swoim planie zająknął się też Krasus. Ten też chce rozjebać system. Znam ich obu i wiem, że w tym momencie mają w oczach kurwiki. To już nie jest tylko podpalony lont. Jest pełny zbiornik paliwa. Jest również iskra. Za moment pojawi się wybuch w komorze spalania, a za kilka miesięcy nastąpi pierdolnięcie. Skąd to wiem? Bo mam dokładnie to samo…

#nbrteam

Przede wszystkim jest mi niezwykle miło oznajmić wszem i wobec, że oficjalnym partnerem bloga marcinkargol.pl oraz wspieraczem mojej skromnej osoby w sezonie 2014/2015 został sklep Natural Born Runners.

Tego miejsca w internetach nikomu przedstawiać nie trzeba. Mówiąc, że tam znajdziecie najlepszy sprzęt do biegania, mam na myśli to, że rzeczywiście znajdziecie tam najlepszy sprzęt do biegania. I najlepsze cukierki (#pozdrodlakumatych). A tak naprawdę najlepsze w tym wszystkim jest to, że Natural Born Runners już wkrótce doczeka się wersji offline! Stacjonarnej! Takiej z prawdziwego zdarzenia! Takiej, gdzie będziecie mogli wejść, uścisnąć dłoń Grzegorzowi, dotknąć buty, przymierzyć ciuchy, powąchać książki, a przede wszystkim poczuć się jak u siebie! NBR Offline już niedługo w Poznaniu – śledźcie profil NBR na fejsie i zaglądajcie do mnie – zadbam o to, żeby na otwarcie spotkały Was jakieś przyjemności z tej przyczyny!

Współpraca z NBR, to nie tylko profity dla mnie i dla sklepu. To również profity dla Was. Będą zniżki, będą konkursy, będą nagrody. Dużo różnych rzeczy będzie, a to wszystko dlatego…

Co to będzie

…że będzie się działo. I to jak cholera. Plany na rok 2015 mogę podzielić na trzy grupy.

Grupa pierwsza. Must to do i mogę się tym podzielić: będą to przede starty w Pucharze Polski w Pieszych Maratonach na Orientację. Coś, co miałem w planie każdego roku od dwóch lat, ale dopiero teraz – jestem przekonany – uda mi się to zrealizować. Sporo startów na dystansie 50 kilometrów. Starty, w których chcę bardzo mocno walczyć o jak najwyższe miejsca, a co za tym idzie wbić się do pierwszej 10-tki w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski.

Grupa druga. Must to do i wspominam o tym nieśmiało: Zimowy Ultramaraton Karkonoski, sto mil podczas GWiNT-a i Bieg Rzeźnika (poniżej 12h) lub Bieg Marduły. Mocno, szybko, wysoko, daleko. Są to starty, które są celami pośrednimi. Chcę się tam pojawić, chce – wedle swoich kategorii – rozjebać system, chcę poczuć, że się upodliłem, sponiewierałem i że jest mi dobrze. Ale to tylko ciągle i wyłącznie środek do celu numer 1.

Grupa trzecia. Must to do i nie powiem o tym teraz nic: nie wiem, czy zrealizuję to sam, czy też może w towarzystwie. Nie wiem, czy zajmie mi to niewiele poniżej 120 godzin, czy może 110, czy też może 90? Nie wiem, czy magiczna liczba 350, która teraz budzi we mnie ciekawość i wielkie podniecenie, zamieni się w coś, co będzie mnie budzić w nocy i powodować płacz i moczenie się. Wiem natomiast, że zrobię wszystko, żeby za około 7 miesięcy było o mnie głośno. To będzie kosmos.

Są dwa uda

Albo się uda, albo się nie uda. Ja jestem przekonany, że się uda. Jestem przekonany, że dam radę dotrzeć do momentu, w którym będę stał w pewnym niezwykłym miejscu, gotowy do podjęcia najtrudniejszego wyzwania w życiu. Jestem przekonany, że – cytując Pawła Choińskiego – będę musiał zdjąć dyplomy z szafki, żeby zrobić miejsce na puchary. Zdaję sobie sprawę, że takie deklaracje bywają zgubne. Zdaję sobie sprawę, że jeśli coś nie wyjdzie, to wtedy wszyscy będą mieli bekę. Póki co nie przyjmuję do wiadomości tego, że coś nie wypali. Wsparcie od NBR, ogień z dupy, nakurwianie i tona motywacji muszą przynieść skutek.

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Idą plany, idą plany, ale czy im radę damy?

  1. latar napisał(a):

    Tej Maniek! Bijemy się o 10h na BRz. 12h to miejsce w 1/4 stawki. Chłopie to nie ten poziom i nie te ambicje. 10h to okolice 3h w maratonie (w najlepszych 3% na mecie). Po ostatnich latach to jesteś człowiek z krzaków obiegany po nierównym. Taki BRz to jutro zrobiłbyś w 12h albo i 11.
    Niestety to tych wspaniałych planów to trzeba jeszcze doliczyć szczęście w losowaniu:/

  2. triathlon napisał(a):

    Chciałoby się rzec „powodzenia”, ale czymże by to było przy takiej ilości motywacji jaka bije z Twojego postu? Niczym. Dlatego powiem tylko „do dzieła” i przyj na przód. 🙂

  3. DoBiegania napisał(a):

    Powodzenia i trzymaj się motta „don’t stop me now” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *