Misja: Paryż. Pozostały 33 dni.

Autor: • 5 marca 2013 • Asfaltowo, Blog, Inne7 komentarzy2366

A więc stało się – jednak Misja: Paryż. Jednak będzie mi dane zobaczyć stolicę Francji z perspektywy biegacza. Wszystkie zawodowe sprawy Mojej Niebiegającej Kobiety poukładały się tak, że za mniej niż miesiąc będziemy mogli wsiąść w samolot i polecieć do Paryża. Cieszy mnie to niezmiernie, bo zdecydowanie bardziej wolę dostać koszulkę finishera Paris Marathon niż nie dostać koszulki finishera Łódź Maraton (z całym szacunkiem i uwielbieniem dla maratonu w Łodzi).

Przygotowania do biegu w ostatnim czasie zyskały na intensywności. Skończyło się budowanie bazy i przyszedł czas na mój ulubiony okres przygotowawczy, czyli słynny BPS – bezpośrednie przygotowanie startowe. Interwały, interwały i jeszcze raz interwały. Czas uwolnić energię. I właśnie w związku z tym ostatnio wywiązał się krótki dialog pomiędzy mną, a Wojtkiem Staszewskim

[AKT PIERWSZY I OSTATNI ZARAZEM]

– Wojtku, wszystko wychodzi tak, jak powinno wychodzić. Podbiegi poezja, biegi szybkie miodzio. Trzydziestki przecudnie – ostatnia w 2:50, gdzie ostatnie 10km było w tempie poniżej 5:20/km i z tętnem ~154bpm. Samopoczucie też pierwsza klasa, ale…

(tu Marcin zawiesił głos i spojrzał w stronę zachodzącego słońca)

– …czuję, że nie dam rady złamać na Maniackiej Dziesiątce tych 40 minut. Nie czuję się na tyle pewnie, żeby przez 40 minut biec w tempie 4:00/km z tętnem powyżej 170 bpm. Brak mi lekkości w nogach. Myślę, że 40:59 będzie realnym czasem do połamania 16-go marca.

(z lekką obawą, ale wcisnął „wyślij”. Nie musiał czekać długo na odpowiedź Staszewskiego)

– Marcin, nie pierdol walcz na Maniackiej! Dasz radę pobiec to w 40 minut! W Trzemesznie w skrajnie trudnych warunkach pobiegłeś dychę w 44 minuty! Nawet jeśli miałbyć polec – walcz! Niech to będzie trening walki!

– Wojtku, wierzysz we mnie bardziej, niż ja samw siebie.

(w odpowiedzi Staszewski okazał się Mistrzem Ciętej Riposty)

– Złam te 40 minut, a też zaczniesz wierzyć! Twoja forma będzie rosnąć z treningu na trening. Z tygodnia na tydzień będziesz biegał coraz szybciej. Uwalniamy teraz energię z siłowych i ciężkich treningów, które już za Tobą. Wierzę, że to zadziała, bo u Ciebie już widać, że działa!

[KONIEC AKTU PIERWSZEGO I OSTATNIEGO ZARAZEM]

A żeby było weselej, to podpytałem Staszewskiego o to, jak się zapatruje na mój maraton – do tej pory nie wiedziałem na jaki czas mogę liczyć, bo nie wiedzieliśmy do czego zaprowadzi nas plan treningowy. I co mi Wojtek napisał? Napisał mi coś, czego się bardzo obawiałem. Chciałem, żeby jego odpowiedź brzmiała: pobiegnij na 3:30, po co kombinować, utrzymuj relaksacyjne 4:55/km przez cały czas. Niestety nie napisał tego. Napisał coś zupełnie innego: teoretycznie możesz wystartować w tempie 4:30-4:35/km, ale absolutnie nie szybciej – to da Ci maraton w 3:15. Wariant bezpieczniejszy, to biec na złamanie 3:30 (czyli po 4:55/km). Wariant realistyczny: bieg na złamanie 3:20 czyli zaczynasz w tempie 4:40/km.

Ja pierdziu! Wszystko ładnie pięknie, ale łamanie 3:20, to mi się nie śniło. A 3:15, to w ogóle kosmos dla mnie… Patrząc tylko na liczby, to jest to możliwe, nie ukrywam. W drugi zakres (czyli 160 bpm i więcej) wchodzę biegnąc grubo poniżej 4:30/km. Przy 5-minutowych interwałach po 4:00/km dochodzę do 171 bpm i więcej ani drgnie. Tempo minimum, czyli 5:00/km to u mnie (w zależności od dnia) 145-149 bpm. Czyli zapasu w pierwszy zakresie mam jeszcze ponad 10 uderzeń. Ale co z tego – to tylko liczby?!?

Do maratonu jeszcze miesiąc. Intensywny miesiąc, który na pewno przyniesie jakieś efekty. Pytanie tylko jakie? Kiedy tak się nad tym wszystkim zastanawiam, to zaczynam mieć nadzieję, że tych 20 treningów i 1 start spowodują wzrost mojej formy, ale nie tylko w nogach. Czuję, że głowa też tego potrzebuję. Mam wrażenie, że gdzieś za moimi plecami czasi się demon z Dębna. Obym mu się nie dał.

Podobne wpisy

7 Odpowiedzi na Misja: Paryż. Pozostały 33 dni.

  1. Bo napisał(a):

    Marcin, nie pierdol! Jaki demon? Złamiesz 40 min na dyszkę, a potem maraton machniesz w 3:17. Jak teżewe 😉

    • marcinkargol napisał(a):

      oby Twoje słowa ciałem się stały 🙂
      choć mam wrażenie, że dyszka będzie większym wyzwaniem, niż maraton…

  2. borman napisał(a):

    Maniek, za dużo kalkulacji, a za mało spontanu 🙂 .
    Leć tam i to zrób!

  3. Dorota napisał(a):

    Trzymam kciuki za złamanie 40 minut na 10 km 😀 i cieszę się bardzo że wystartujesz w Paryżu 🙂 już nie mogę się do czekać relacji 🙂

  4. TOMEK MAJEWSKI napisał(a):

    Marcin, nie p…, jeszcze tyle uda Ci się złamać magicznych czasów, że ja p…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *