Misja: Dębno. Pozostało 11 tygodni.

Autor: • 29 stycznia 2012 • Asfaltowo, Blog3 komentarze2843

Kolejny tydzień treningów minął. Tym razem zamiast pięciu – cheap jerseys free shipping z przyczyn niezależnych od organizatora – wyszły cztery. Ominęła mnie środowa dyszka w pierwszym zakresie. Stwierdzam jednak, że może wcale na złe Storytelling mi to nie wyszło. Wprawdzie kilometraż wyszedł mniejszy, bo cheap mlb jerseys niespełna 65 kilometrów, ale łyda była jakby luźniejsza i lepiej niosła. wholesale nfl jerseys Szczególnie podczas WB2. Musiałem w Chcia?bym niektórych momentach podkręcać grubo poniżej 4:45/km, żeby przekroczyć chociaż 82% HRmax. 
Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli przez te 11 tygodni, które pozostały do maratonu w Dębnie nie poczuję takiej lekkości w nogach, która da mi spokój ducha, nie wiem czy będę się podejmował kids… łamania 3:30. Nie chciałbym spieprzyć czegoś, do czego się szykuję kilka miesięcy, dlatego już teraz zastanawiam się nad planem B, który zakłada asekuracyjne 3:35. Niby tylko 5 minut, ale wszyscy wiemy – 4:58 a 5:06/km to gigantyczna różnica. Zresztą, jeszcze dużo czasu, teraz róbmy swoje!
Dzisiejszą wycieczkę biegową zrobiłem sobie po niby znanych terenach, ale w kilku miejscach użyłem nieużywanych dotąd le ścieżek. Kiedy zboczyłem z trasy, którą zawsze biegnę, umysł przestawił mi się na zupełnie rozpocz?? inne częstotliwości. To takie fajne uczucie, kiedy obierasz azymut „tam musi być jakaś cywilizacja” i biegniesz oglądając i słuchając zupełnie świeży świat dookoła. Myśli też się pojawiły świeże, mam wholesale nfl jerseys teraz jakby większy przewiew pod czachą. I czuję z tym funding rześki, niczym młoda sałata. Rzadko zbaczałem z utartych ścieżek. Najwidoczniej za rzadko. Czas na mocne postanowienie Animated poprawy. Czas zboczyć!

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Misja: Dębno. Pozostało 11 tygodni.

  1. TOMEK napisał(a):

    Marcin,
    dzięki za dodanie linka do mojej strony. Jutro mam w planie cosik u siebie napisać, więc i Ciebie do stron swoich ulubionych dodam. Tym bardziej, że podoba mi się Twoje pisanie. Niestety, z mojego uczestnictwa w Biegu Rzeźnika nic nie wyjdzie, ale o tym kiedyd indziej…

    • Marcin Kargol napisał(a):

      Odpowiem tradycyjnym za-nie-ma-co. Czytajmy się i obyśmy ciągle pisali o dobrych rzeczach.
      A Rzeźnika strasznie szkoda, bo nie chcę biec z kimś, kogo zupełnie nie znam, no ale trudno – będę szukał i kombinował:)

  2. Kuba (Formatownia) napisał(a):

    Maraton wiosną i wycieczki biegowe zimą… tylko pomarzyć. Ja ostatnio mam ciąg chorobowy i tak naprawdę tego sezonu jeszcze nie zacząłem. Na szczęście wszystkie ważne biegi mam jesienią 🙂

    3mam kciuki za dobre losowanie do Bochni. Chętnie pobiegam pod jedną banderą z Tobą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *