Misja: Dębno. Pozostało 10 tygodni.

Autor: • 5 lutego 2012 • Asfaltowo, Blog3 komentarze1872

Kolejny tydzień pracy za mną. Pracy wykonywanej w cholernie ciężkich warunkach. Ja rozumiem, że zima, że luty, że mrozy muszą być. Ale bez przesady, proszę! To pierwsza zima, kiedy zakładam dwie warstwy na dół, podwójne skarpetki i podwójne rękawiczki. Strach się bać… Dobrze, że coraz bliżej do wiosny. Zaczynam bardzo tęsknić za możliwością wyjścia na trening w krótkich badejkach. Zaczynam tęsknić za temperaturą powyżej zera i za tym, że ciemno robi się o 21, a nie o 17. Aby przetrwać.
A co treningowo? Plan pracy wymógł na mnie poprzestawianie treningów, w związku z czym wycieczkę biegową zrobiłem w czwartek, a drugi zakres zrealizowałem dzisiaj. Nie lubię tego, bo kiedy robię bieg ciągły w niedzielę, to czuję w nogach ciężar, spowodowany nabieganym kilometrażem podczas całego tygodnia. A w tym udało mi się nabiegać ponad 75. Czwartkowa wycieczka biegowa z wielkim luzem i spokojem w równie wielkim mrozie. Dzisiejszy bieg ciągły nie był tak udany, jak zeszłotygodniowy. Prędkość przelotowa ta sama, dystans trochę większy. Łydka nie podawała jednak tak, jak bym chciał. Wprawdzie trzymałem się w drugim zakresie, Momenty ale było to zdecydowanie w jego górnej granicy. Nie odczuwałem jednak braku sił czy problemu z oddechem. Tylko te trochę ociężałe nogi…
Co poza tym? Mam w okolicy domu tor motocrossowy. Na История nim we wrześniu zeszłego roku odbyła się świetna biegowa impreza – Cross Straceńców. W sobotę, zamiast tradycyjnej siły biegowej, dla urozmaicenia strzeliłem sobie rundkę po tej trasie. Stwierdzam, że brakuje mi takiego specyficznego zmęczenia i takiego specyficznego bólu (ale przyjemnego) nóg. Stwierdzam także, że to miejsce będzie jednym z głównych terenów moich przygotowań do… ciąg dalszy nastąpi.
?

Muzycznie dziś bez odniesienia do tekstu popełnionego przeze mnie. Po prostu coś, co wczoraj zostało mi polecone przez Tomka i co mi się bardzo spodobało. Mimo, że ktoś mi powiedział, że panowie brzmią prawie jak Czerwone Gitary. W sumie, to może być nawet uznane za komplement.

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Misja: Dębno. Pozostało 10 tygodni.

  1. TOMEK napisał(a):

    Znam Ci ja ten tor motocrossowy, bo niedaleko on od domu wujka mojego Ryszarda. Gdy kiedyś będę w Głogowie, to też sobie tam pobiegam. Zaś tego, co mnie czeka od 11 lutego, możesz mi zazdrościć – treningi na wysokości 900-1000 m. n.p.m. Jest radość? Pięć dni, w ciągu których chciałbym przetruchtać stówkę…

    Jest radość???

  2. TOMEK napisał(a):

    Dla mnie też, oczywiście. Najlepiej długie wybieganie.

    Gliczarów Górny – nad Zakopanem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *