Misja: Bieg Siedmiu Dolin. Pozostało 6 tygodni. / Urlop, urlop, urlop!!!

Autor: • 26 lipca 2012 • Blog, Trening, Ultra3 komentarze1704

Jak w tytule: przyszedł czas na urlop. Pozostał mi tylko jutrzejszy dyżur. Parę godzin gadania, a na koniec zawsze dające ogromną radość słowa do słuchaczy: do usłyszenia za dwa tygodnie! Upragnione, długo wyczekiwane dwa tygodnie odpoczynku od (prawie) wszystkiego. Plan urlopowy – mimo, ze głównym założeniem jest jak najskuteczniejsze opierniczanie się – w sporej części obraca się wokół biegania i szlifowania formy na zbliżający się wielkimi krokami ultramaraton. Od najbliższego poniedziałku przez tydzień czasu będę gościł (ja + mój zacny kolega, Seweryn, biegacz pierwszej klasy) w Szklarskiej Porębie. Zalogujemy się w [REKLAMA] Chacie Biegacza [PO REKLAMIE] i przez kilka dni będziemy pić dużo piwa i rozmawiać o męskich sprawach zmuszać swoje czerwone krwinki do rozmnażania się, trenując dwa razy dziennie w dość sporych objętościach. Tras biegowych w Szklarskiej nie brakuje, tak więc z całą pewnością nie będziemy się nudzić. Celuję w dwa treningi dziennie – jeden mocniejszy, a drugi relaksacyjny. I tak do czwartku włącznie. W piątek dołączy do nas Moja Niebiegająca Kobieta (ciekawe czy uda mi się ją namówić, żeby zrobiła nam na kolację górę makaronu…?), a zwieńczeniem tego wszystkiego będzie rekreacyjny start w Maratonie Karkonoskim. Po maratonie kończymy górskie zgrupowanie, a ja razem z MNK udaję się na dalszą część urlopowania. Tym razem na drugi koniec Polski. Ustka City welcome to. Tego, to już się doczekać nie mogę – pobudka o 6 rano, ciuchy na korpus, buty na nogi i kierunek: plaża. Albo las. Albo cokolwiek innego… W zeszłym roku nieco przybumelowałem podczas urlopu i nie zrealizowałem tego, co zakładałem. Ale też nie miałem jakiejś wielkiej motywacji i tak jasno nakreślonego celu. Teraz nie mogę sobie na to pozwolić. Ni hu hu.
Tymbardziej, że zaczynam odczuwać wzrost formy. Jest to całkowicie subiektywne odczucie, nie podparte żadnymi wynikami, bo nie startuję nigdzie. Ale żeby nie być gołosłownym, to napiszę, że jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze podczas ponad 30-kilometrowego wybiegania, jak ostatnio. Dawno też tak mocno nie chciałem trenować, jak chcę teraz. Im bliżej startu w B7D, tym bardziej jestem nakręcony i mam tym większą świadomość, że nie mogę niczego spieprzyć. Z wyłączeniem okresu, kiedy to musiałem naprawić kolano, realizuję plan tak, jak go sobie nakreśliłem parę miesięcy temu. I tak przez kolejne 4 tygodnie będę utrzymywał wysoki, tygodniowy kilometraż. Sporo „obudowy” w postaci pracy w tlenie i równie sporo akcentów siłowych. Na mocne zakończenie powyższego planuję – a czy to się uda, to zależy od tego, czy dostanę wolne w pracy – start w Izerskiej Wielkiej Wyrypie. Czuję głód startu z mapą i kompasem w łapie. A takie 50 kilometrów byłoby idealnym rozwiązaniem na trzy tygodnie przed setuchną.
Pod moim ostatnim wpisem Pan Tomasz, skarżył się, że zaniedbałem część muzyczną. Za zaniedbanie przepraszam, a zarazem nadrobić się owe zaniedbanie postaram. Jako że godziny dzielą nas od rozpoczęcia kolejnych już igrzysk olimpijskich, podzielę się numerem, który zapewne wielu – z Panem Tomaszem na czele – słyszało, niemniej jednak uważam, że jest to na tyle dobry kawałek, że warto go przekazywać dalej i dalej i dalej… Grupa The Muse i oficjalna piosenka Letniej Olimpiady w Londynie, czyli Koko, Euro, Spoko piosenka „Survival”. Tak nawiasem mówiąc: czy tylko mnie śmierdzi ona Queenami?

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Misja: Bieg Siedmiu Dolin. Pozostało 6 tygodni. / Urlop, urlop, urlop!!!

  1. Krasus napisał(a):

    A na Izerskiej wybierasz się na 50, czy 100? Na 50 jest już niemal 130 osób. Ranga mistrzostw Polski przyciąga wszystkich, będzie niezły tłok na pierwszych kilometrach, ale potem przewyższenia zweryfikują siły każdego… 😉

  2. Emilia napisał(a):

    Udanego urlopu w takim razie!

    Piosenka mnie też pachnie Queenami, ale bardzo ją lubię.

  3. Anonymous napisał(a):

    Urlop, urlop i się radia słuchać nie da 😉 Po muzie wiem, kto ma dyżur zawsze hehe

    Pozdrawiam
    biegaczka klasy nie wiem której, skoro Pan jest drugiej 🙂
    truchtaczka Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *