Marzenia.

Autor: • 22 lutego 2012 • Blog, Inne11 komentarzy5078

„Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.”. Mniej więcej coś takiego przeczytałem jakiś czas temu gdzieś w czeluściach Internetu. Kilka godzin temu, oglądając pewien film, uświadomiłem sobie o czym marzę. Wiadomo: rodzina, dom, dzieci (córki, dwie – koniecznie!), pies, kot, ogród, garaż, perkusja, drzewo – to taki standard do którego dąży 98% społeczeństwa. Ja też. Teraz jednak mam na myśli marzenie biegowe…

Pisałem jakiś czas temu o wyznaczaniu sobie kolejnych celów, o szukaniu kolejnych dróg, którymi można podążyć, żeby albo zabić rutynę i nudę, albo po prostu odkryć coś zupełnie nowego i dotąd nie poznanego. Oswoiłem się z planami i wyzwaniami na ten rok. Bieg Rzeźnika. Maraton Gór Stołowych. Maraton Karkonoski. Bieg 7 Dolin. Myślę też o roku przyszłym, mimo, że podobno świat ma się skończyć w tym. Maniuś, Paweł, Grzesiek, teraz się ucieszycie – dużo czytałem o biegach na orientację i chyba chciałbym któregoś razu spróbować powalczyć z mapą i kompasem. BnO byłyby jednak w ramach takiej ucieczki z asfaltu, w ramach jakiejś rozrywki. To nie cel, to nie marzenie, to środek do celu. Element układanki, której finalnym efektem może być będzie spełnienie tego, co sobie wymarzyłem…

„O czym ten koleś marzy???” pewnie myślicie teraz, nerwowo obgryzając paznokcie u stóp. Więc zostawcie swoje biedne stopy (i nie zaczynajcie zdań od „więc”), przybliżcie się do monitora i radujcie swe oczy, gdyż przechodzę do konkretów. A konkret brzmi The North Face Ultra-Trial Du Mont-Blanc. Czyli po naszemu: The Bieg Po Górkach Na Dystansie 167 Kilometrów Dookoła Dużej Góry Mont-Blanc. Kiedyś bym powiedział, że to najbardziej popieprzony bieg dla najbardziej popieprzonych ludzi na tym popieprzonym świecie. Ale teraz, kiedy sam jestem popieprzonym kolesiem, który w różnych popieprzonych imprezach bierze udział… Tak, tak, wiem, ciężko tam się dostać (a dostać się można biegnąc w biegach kwalifikacyjnych, za ukończenie których dostaje się punkty. Trzeba zebrać 7 punktów w dwa lata podczas trzech biegów, żeby mieć szansę na start w UTMB. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to za dwa najbardziej punktowane biegi w tym roku zgarnę 5 punktów. Pozostanie jeszcze jeden w 2013 do ogarnięcia.). I wiem też, że to jest 167 kilometrów z takimi przewyższeniami, że kiedy tamtejsze kozice słyszą, że człowieki chcą to przebiec, to się pukają kopytkiem w różki i mówią „mee beeeee me!”. Ja to rozumiem, ale… No właśnie… Chyba nie ma żadnego „ale”… Bo i po co jakieś „ale”? Kurczę, kiedyś chciałem bardzo pokonać Ironmana, ale to jest raczej bardzo odległy temat, bo przepłynę 27 metrów i to tylko na płytkim (wanna +50 cm). Maraton w Nowym Jorku? Generalnie bardzo prosta sprawa… Pokonać 100 kilometrów? We wrześniu będę miał to zaliczone (tak, ja to wiem!). A że do czegoś trzeba dążyć, to i stwierdzam, że gdzieś na przełomie 2013/2014 będę prosił Was o pożyczenie dużej sumy pieniędzy na wyjazd do Francji. Rzekłem.
W zasadzie to chyba nie powinno leżeć w sferze marzeń, tylko być na liście celów do osiągnięcia… Dopisujemy więc: rodzina, dom, dzieci (córki, dwie – koniecznie!), pies, kot, ogród, garaż, perkusja, drzewo, 167 kilometrów z kozicami. I z delfinami też bym jeszcze popływał.
A żeby zrozumieć – obejrzyjcie…

Podobne wpisy

11 Odpowiedzi na Marzenia.

  1. Anonymous napisał(a):

    dwie dziewczynki? Z doświadczenia rzec mogę, że to głupie będzie i się na dzień dobry pozabija ;p lepsza parka chłopiec i dziewczynka – koniecznie w takiej kolejności, żeby starszy brat mógł się siostrą opiekował i czuwał nad nią w momencie, gdy zbyt wielu chłopców będzie się do niej zbliżać 😉 taki ot szpass 😉

    a kozice fajne są, będziesz mógł je ode mnie pozdrowić 😉

    pozdrawiam, ania 😉

    • Marcin Kargol napisał(a):

      Tak, dwie dziewczynki:)
      Jakoś nie reprezentuję tego typowo męskiego punktu widzenia, który nakazuje mi chcieć spłodzić syna:)
      Syn może się trafić, ale jako ostatnie dziecko, takie, wiesz, zwieńczenie dzieła… 😀

    • Anonymous napisał(a):

      No generalnie jedno jest pewne. Jak będziesz miał taką fajna dziewczynkę, to z Alanem taką wyprawkę dla niej zrobimy, że hej! ;p i generalnie fajnie, jakby jedna z Twoich córek Ania miała na imię, bo to takie ładne imię jest ;p

  2. Anonymous napisał(a):

    Kurna, jak Ty to robisz, że cały czas idziemy tą samą ścieżką:))) My też będziemy dążyć do UTMB, ale zaczęliśmy „delikatnie” i w tym roku ja biegnę CCC, a Danek TDS (niestety losowanie mu nie sprzyjało). A co do biegów na orientację polecam KIERAT, ok. 100 km w Beskidzie Sądeckim, tylko Ty, mapa i kompas:))) My w tym roku już drugą edycję będziemy zaliczać, a przy okazji zdobywasz 3 punkty do UTMB:)) W każdym razie cele ambitne i wierzę, że je osiągniesz:))) Pozdrawiam Justyna i Daniel:)))

    • Marcin Kargol napisał(a):

      Po prostu biorę przykład z najlepszych… 🙂
      No, właśnie jak idzie o przyszły rok i coś do UTMB, to myślałem albo o Kieracie, albo o Przejściu Kotliny JG… Ale to jeszcze daleka droga do tego, najpierw Rzeźnik, a potem B7D, a dopiero później będę myślał co dalej:)
      W każdym razie trzymajmy za siebie kciuki:)
      No i do zobaczenia w sobotę:)

  3. Emilia napisał(a):

    Uła. Bieg wygląda rewelacyjnie. Trzymam kciuki!

  4. borman napisał(a):

    Maniuś, tutaj http://pmno.pl/ masz spis imprez organizowanych w ramach PPwPMnO, wybierz datę, która Ci najbardziej przypasuje i do dzieła. Polecam IWW, zwróć też uwagę na Rudawską Wyrypę – imprezy logistycznie słuszne i odbywają się w pięknych okolicznościach natury 🙂 . No i oczywiście zapraszam do „tramwaju” .

    Jeśli masz ochotę na wspólne treningi nawigacji, to zapraszam. Odpowiednie mapy i dodatkowy kompas się znajdzie 🙂 .

    Pozdrawiam Marzycielu 🙂 .

    • Marcin Kargol napisał(a):

      Maniuś, dzięki za linka. Tak, jak napisałem, w tym roku raczej na zawody czasu nie znajdę, ale w przyszłym myślę że się pobawimy. A co do samym nawi-treningów, to kiedyś się pewnie odezwę do Ciebie, co by w ogóle zobaczyć z czym to się je… 🙂

  5. Anonymous napisał(a):

    No proszę… ja w tym roku podobnie Rzeźnik, Karkonoski i… debiut w rajdach pieszych na orientacje – Szaga w połowie lipca na trasie 50km (brałem już udział w poznańskim… treningu bno w jednym z parków, i … byłem ostatni) ;-)))

    michu77

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *