Daj się wybiegać!

Autor: • 30 czerwca 2013 • Blog, Inne7 komentarzy3445

Dzisiaj chciałbym napisać o akcji, którą wspieram duchem i (kiedy tylko mogę) ciałem od momentu, gdy się o niej dowiedziałem. Akcji nazwanej „Daj się wybiegać„. Akcji, w której biegowe, treningowe kilometry pokonuje się nie w pojedynkę, a z partnerem. Partnerem dość owłosionym, śliniacym się i sapiącym. Partnerem z którym połykanie kolejnych kilometrów na dwie nogi i cztery łapy jest megawielką porcją radości dla obojga.

Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty

Wszystko zaczęło się od Alicji, dziewczyny związanej ze schroniskiem dla zwierząt w podgłogowskim Wróblinie Głogowskim. To właśnie ona pewnego dnia pomyślała: Kurczę, mamy husky w schronisku, a w Głogowie mamy mnóstwo biegaczy – może by tak połączyć to wszystko w zgrabną całość? I jak pomyślała, tak zrobiła. Narodziła się akcja „Daj się wybiegać”.

Na czym rzecz polega? Na bieganiu, po prostu! Jesteś biegaczem i chcesz sobie zrobić półgodzinny, godzinny czy półtoragodzinny trening. Wsiadasz w samochód i przyjeżdżasz do schroniska. Jeżeli przyjeżdżasz po raz pierwszy, przechodzisz szkolenie pt. „Jak zapiąć uprząż na psie, który skacze na wszystkie strony z radości, że wyjdzie na bieganie”. Jeżeli przyjeżdżasz, to ten element masz już opanowany. Zapinasz wspomnianą uprząż na psie, zapinasz uprząż na sobie, łączysz się z psem magiczną linką, otwierasz klatkę i starasz się nadążyć przez pierwsze 200 metrów za psem, który w euforii gna przed siebie.

A kiedy pies się już nacieszy wolnością, łapiecie wspólny rytm (przerywany czasem przerwami na siknięcie – psie siknięcie, żeby nie było) i biegniecie przed siebie. Można z psem pogadać, można mu coś poopowiadać. Pies wysłucha. Poważnie, ja do psiaków gadam. Jeśli jest ciepło i pies się zgrzeje, to zaciągnie takiego biegacza do kałuży czy bajorka. I albo biegacz stoi na skraju akwenu i czeka, aż się pies wytapla, albo wchodzi do wody razem z psem (preferuję tę metodę). Pies się zmęczył bardziej, niż bardzo? Nic prostszego – wymień psa na innego! Wracasz do schroniska, odpinasz psiaka z którym biegłeś, żegnasz się z nim czule, a następnie przypinasz sobie kolejnego psa. I lecisz dalej.

Kto dogoni psa? Może Ty, może Ty, może jednak ja?

Co chcę podkreślić – te psy są nie tylko do biegania! Są przede wszystkim do kochania i mimo tego, że zarówno ja, jak i inni z nimi biegający, przywiązaliśmy się do nich ogromnie, to cieszylibyśmy się bardzo, gdyby znalazł się ktoś, kto zechciałby je przygarnąć. Zresztą spójrzcie tylko na te mordki i sami powiedzcie, jak tu się nimi nie zachwycać?

 

 

Cześć! Jestem Ozon!

 

 

„Machnij tą ręką, no machnij!”

 

 

„Mam na imię Febron :P”

 

 

„A ja jestem Lusia. I see You…”

 

Tak więc, szanowni państwo, jeżeli kiedyś będziecie przejeżdżać przez Głogów – średniej wielkości miasto w północnej części Dolnego Śląska – i będziecie mieli ochotę pobiegać z czworonogiem, dajcie znać! Pojedziemy, podepniemy się pod psiaki i poczłapiemy ze zwierzakami przed siebie. A jeżeli będziecie chcieli takiego psiaka (albo kociaka – też są i są cudne! tylko biegać się z nimi nie da) nie tylko na chwilę, ale na zawsze, to nie dawajcie znać mnie, tylko kontaktujcie się z Głogowskim Stowarzyszeniem Pomocy Zwięrzętom AMICUS, które opiekuje się schroniskiem.

 

Podobne wpisy

7 Odpowiedzi na Daj się wybiegać!

  1. H. napisał(a):

    Świetna akcja !!

  2. Emilia napisał(a):

    Świetna jest ta akcja, a psy cudne. Wielkie gratulacje dla pomysłodawczyni no i szacun dla wszystkich biegaczy, którzy dają się wybiegać.

    Mój piesek towarzyszy mi tylko podczas rozgrzewki, czyli 10-15 minutowego truchtu z przerwami na siknięcie (psie, żeby nie było) i jakoś marnie widzę dłuższe wspólne bieganie, no ale to nie husky, tylko mała, nadaktywna psina.

  3. Błażej napisał(a):

    Jak te husky wytrzymują bieganie w letnich temperaturach? Pytam, bo akity mojej siostry po piętnastu-dwudziestu minutach biegu w lecie robią w tył zwrot i wracają do domu. Wołami się ich nie da zaciągnąć dalej.

  4. Jagoda napisał(a):

    Dziękujemy za notkę i od razu prostujemy – na jednym ze zdjęć przedstawia się Państwu Loro, a nie Febron 😉

  5. Dorota napisał(a):

    Super akcja 🙂 osobiście zawsze mi się wydawało, że rozmowy z psem to coś naturalnego…hmm… 😉

  6. michu77 napisał(a):

    Pomysł świetny… ale w moim przypadku pewnie skończyłoby się to na … dużem psiaku w małej kawalerce ;(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *