#czelendżekrasusa, czyli 39:59 na dychę w szczytnym celu

Autor: • 10 listopada 2015 • #nbrteam, Asfaltowo, Blog, Inne, Trening3 komentarze2275

Jak wiecie, Krasus to mój wielki funfel. Jak również wiecie, Krasus ma na imię Marcin, a wszystkie Marciny to fajne chłopaki. I jak na pewno wiecie, chłop ma gigantyczne serce – do trenigów, do pracy i do innych ludzi. I w ogóle ludzie mają wielkie serca. A przynajmniej mam to szczęście, że w sportowym i okołosportowym świecie, w którym przebywam, jest takich ludzi mnóstwo.

O co tak właściwie mi chodzi? O kasę! Wiadomo. Kasa jest najważniejsza! Kasa, która jest potrzebna małej Hani.

Hania, to córka Smashing Pąpkinsowego zioma. Hania ma 4 lata, choruje na mukowiscydozę i jest tak przecholernie urocza, że kiedy pojawiła się możliwość pomocy, nie zastanawiałem się ani sekundy.

Ale o co chodzi?

Sprawa jest prosta (napisał o niej już Krasus u siebie) – #CZELENDŻEKRASUSA:

– Krasus jakiś czas temu nabył drogą otrzymania książkę „Maraton zaawansowany”,
– Kargol zechciał ją mieć także,
– Krasus powiedział „dam Ci ją, dobry człowieku, ale ogarnij się i złam 40 minut w Biegu Niepodległości”,
– Kargol powiedział „napisz mi plan, a gdy dzięki niemu złamię 4 dychy, to biorę książkę i wpłacam połowę wartości książki na konto Hani; jeśli mi się nie uda, to wpłacam Hani 45 złotych„,
– Krasus napisał plan,
– Kargol trenował,
– w międzyczasie okazało się, że jeśli mi się uda, to:

* Hania dostanie 395,90 od wydawnictwa Inne Spacery,
* 100 złotych od Mateusza Jasińskiego,
* 20 złotych od Kasi Przeździeckiej,
* 39,59 od JackRuns,
Być Jak Filipides wpłaca 20 złotych w przypadku mojego sukcesu, a jeśli i on zrobi życiówkę, to dopłaca do tego jescze 39,59,
* a Sylwia Grzeszczyk daje Kargolowi słoik homemade’owych ciastek i wpłaca Hanuli 40 złotych.

Hania! Zrobię to! 🙂

Czyli generalnie sytuacja win-win! Nawet jeśli mi się nie uda, to Hania z pustymi rączkami nie zostanie, a mnie nie będzie boleć brak życiówki i ciastków. Zrobię jednak wszystko, żeby wszyscy byli przeszczęśliwi – czyli żebym miał ciastka, życiówkę, a Hania dużo pieniędzy na koncie!

Jestem bardzo dobrej myśli. Ostatnie trzy tygodnie to było ostre zapierniczanie i czuję, że wynik poniżej 39:59 jest na wyciągnięcie ręki. A do tego Krasus zadeklarował, że zostanie moim prywatnym, osobistym zającem, czaicie?!? To już w ogóle nie ma wyjścia – musi się udać!

A może jeszcze ktoś się zdecyduje? Może jeszcze ktoś podejmie wyzwanie? 🙂

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na #czelendżekrasusa, czyli 39:59 na dychę w szczytnym celu

  1. Sylwia napisał(a):

    za chwilę Ci urwę głowę za to „Grzeszczak”: 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *