[88dc7180980c601c3af78bc370de8073.html]

daj się wybiegać

Daj się wybiegać!

Dzisiaj chciałbym napisać o akcji, którą wspieram duchem i (kiedy tylko mogę) ciałem od momentu, gdy się o niej dowiedziałem. Akcji nazwanej “Daj się wybiegać“. Akcji, w której biegowe, treningowe kilometry pokonuje się nie w pojedynkę, a z partnerem. Partnerem dość owłosionym, śliniacym się i sapiącym. Partnerem z którym połykanie kolejnych kilometrów na dwie nogi i cztery łapy jest megawielką porcją radości dla obojga.

Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty

Wszystko zaczęło się od Alicji, dziewczyny związanej ze schroniskiem dla zwierząt w podgłogowskim Wróblinie Głogowskim. To właśnie ona pewnego dnia pomyślała: Kurczę, mamy husky w schronisku, a w Głogowie mamy mnóstwo biegaczy – może by tak połączyć to wszystko w zgrabną całość? I jak pomyślała, tak zrobiła. Narodziła się akcja “Daj się wybiegać”.

Na czym rzecz polega? Na bieganiu, po prostu! Jesteś biegaczem i chcesz sobie zrobić półgodzinny, godzinny czy półtoragodzinny trening. Wsiadasz w samochód i przyjeżdżasz do schroniska. Jeżeli przyjeżdżasz po raz pierwszy, przechodzisz szkolenie pt. “Jak zapiąć uprząż na psie, który skacze na wszystkie strony z radości, że wyjdzie na bieganie”. Jeżeli przyjeżdżasz, to ten element masz już opanowany. Zapinasz wspomnianą uprząż na psie, zapinasz uprząż na sobie, łączysz się z psem magiczną linką, otwierasz klatkę i starasz się nadążyć przez pierwsze 200 metrów za psem, który w euforii gna przed siebie.

A kiedy pies się już nacieszy wolnością, łapiecie wspólny rytm (przerywany czasem przerwami na siknięcie – psie siknięcie, żeby nie było) i biegniecie przed siebie. Można z psem pogadać, można mu coś poopowiadać. Pies wysłucha. Poważnie, ja do psiaków gadam. Jeśli jest ciepło i pies się zgrzeje, to zaciągnie takiego biegacza do kałuży czy bajorka. I albo biegacz stoi na skraju akwenu i czeka, aż się pies wytapla, albo wchodzi do wody razem z psem (preferuję tę metodę). Pies się zmęczył bardziej, niż bardzo? Nic prostszego – wymień psa na innego! Wracasz do schroniska, odpinasz psiaka z którym biegłeś, żegnasz się z nim czule, a następnie przypinasz sobie kolejnego psa. I lecisz dalej.

Kto dogoni psa? Może Ty, może Ty, może jednak ja?

Co chcę podkreślić – te psy są nie tylko do biegania! Są przede wszystkim do kochania i mimo tego, że zarówno ja, jak i inni z nimi biegający, przywiązaliśmy się do nich ogromnie, to cieszylibyśmy się bardzo, gdyby znalazł się ktoś, kto zechciałby je przygarnąć. Zresztą spójrzcie tylko na te mordki i sami powiedzcie, jak tu się nimi nie zachwycać?

 

 

Cześć! Jestem Ozon!

 

 

“Machnij tą ręką, no machnij!”

 

 

“Mam na imię Febron :P”

 

 

“A ja jestem Lusia. I see You…”

 

Tak więc, szanowni państwo, jeżeli kiedyś będziecie przejeżdżać przez Głogów – średniej wielkości miasto w północnej części Dolnego Śląska – i będziecie mieli ochotę pobiegać z czworonogiem, dajcie znać! Pojedziemy, podepniemy się pod psiaki i poczłapiemy ze zwierzakami przed siebie. A jeżeli będziecie chcieli takiego psiaka (albo kociaka – też są i są cudne! tylko biegać się z nimi nie da) nie tylko na chwilę, ale na zawsze, to nie dawajcie znać mnie, tylko kontaktujcie się z Głogowskim Stowarzyszeniem Pomocy Zwięrzętom AMICUS, które opiekuje się schroniskiem.

 


Komentarze (7)