Adidas miCoach Pacer. Test. Część druga.

Autor: • 2 grudnia 2012 • Blog, SprzętKomentarzy (1)2065

Niedzielną, wieczorową porą przyszedł czas na drugą i ostatnią część opowieści o Adidas miCoach Pacer. Z pierwszej części dowiedzieliśmy się już, że jest to dość sympatyczny gadżet dla biegaczy (i nie tylko). Mamy już wszystko rozpakowane. Mamy już wszystko przygotowane do pierwszego wyjścia na trening. Ale czy na pewno? Niezupełnie. Musimy zrobić jeszcze jedną ważną rzecz – odwiedzić witrynę www.micoach.pl i zarejestrować się tam. Serwis ten jest w zasadzie mózgiem tego całego systemu (płucami, sercem i nogami jesteśmy my).

Rejestracja

Rejestracja opiera się na podaniu kilku podstawowych danych i… już. I jesteśmy gotowi do tego, aby zacząć współpracę z miCoach’em. Głównym założeniem tego systemu jest to, że nie musimy znać się na bieganiu, żeby ćwiczyć z urządzeniem i wykonywać zadane nam treningi. Nie potrzebujemy żadnej specjalistycznej wiedzy, aby rozpocząć przygodę ze sprzętem Adidasa.

Jesteśmy amatorami i pragniemy złamać 60 minut na 10 kilometrów? Żaden problem. Po kliknięciu w paru miejscach, określeniu naszego stopnia zaawansowania, ustalenia daty startu, daty rozpoczęcia treningów i ilości dni treningowych przed oczami pojawia nam się gotowy plan treningowy. Podobnie rzecz wygląda przy okazji wszystkich innych dystansów. Plany treningowe wydają się poukładane dość rozsądnie i zgodnie z logiką układania takich planów (choć podczas przeglądania planów maratońskich rzuciło mi się w oczy to, że dość niewielki nacisk położony jest na siłę biegową np. w postaci podbiegów).

 

 

 

 

 

 Treningi i strefy

Dokładną personalizację ułatwi nam wiedza o naszym tętnie maksymalnym lub o prędkościach jakie osiągamy. Plany treningowe miCoach’a opierają się na czterech strefach:

– niebieskiej (najwolniejszej),
– zielonej,
– żółtej,
– czerwonej (najszybszej).

Upraszczając sprawę wygląda to tak (zbliżając to do szkoły Skarżyńskiego), że strefa niebieska jest naszym pierwszym zakresem i praca w tlenie, strefa zielona to zakres drugi i praca tlenowo-beztlenowa, strefa żółta to zakres trzeci i przewaga procesów beztlenowych, a strefa czerwona jest progiem wytrzymałości tempowej.

Przedstawienie tego w postaci kolorów i bardzo prostych pojęć jest sporym ułatwieniem dla zaczynających przygodę z bieganiem i z trenowaniem wg jakiegoś planu. Jeśli dopiero zaczynamy naszą przygodę z bieganiem, miCoach pomoże nam w określeniu naszych stref. Służy do tego trening o nazwie „Assesment workout”. Wykonujemy go raz, a najlepiej dwa lub więcej – wtedy pomiary będą najdokładniejsze. Jeśli po jakimś czasie uznamy, że nie do strefy nie do końca zgadzają się z rzeczywistością, możemy je przestawić ręcznie w ustawieniach naszego profilu. Fajne jest to, że strefy możemy modyfikować w oparciu o nasze samopoczucie.

Rodzajów planów treningowych, które możemy dostać od naszego wirtualnego trenera jest całe mnóstwo. Są plany pod 5, 10, 21 i 42 kilometry (a każdy na kilku stopniach zaawansowania), są plany odchudzające, odstresowujące, na siłę biegową, ogólną wytrzymałość, ale też dla bardzo początkujących „uczące biegania”.

Przed i po treningu

Po zsynchronizowaniu urządzenia z komputerem (co odbywa się niemalże automatycznie – w zasadzie ograniczamy się do przyciśnięcia jednego przycisku), mamy w urządzeniu gotowy plan treningowy i jesteśmy przygotowani do wyjścia na trening. Po powrocie z biegania ponownie podłączamy urządzenie do komputera, synchronizujemy i mamy przed oczami dokładną analizę wykonanego przez nas treningu. Nasze bieganie zostaje nałożone w postaci wykresu na to, co mieliśmy wykonać. Oczywiście nie brakuje informacji o czasie, dystansie, tętnie, spalonych kaloriach oraz kadencji. Możemy również zabrać urządzenie na „wolny trening” i również przesłać go do naszego treningowego kalendarza. Tak wygląda zapis mojego wyjścia na podbiegi:

Podsumowanie

O Adidas miCoach Pacer można pisać wiele. I w większości będą to dobre rzeczy. Nie jest to system rewolucyjny i przestawiający do góry nogami metody treningowe. Nie jest to obiekt pożądania zawodowych biegaczy, łamiących 2:30 w maratonie. Nie jest to urządzenie dla kogoś, kto potrzebuje profesjonalnego sprzętu do profesjonalnego treningu. Więc dla kogo jest Adidas miCoach Pacer? Dla wszystkich innych!

Dopiero zaczynasz swoją przygodę z bieganiem? Przeglądasz Internet i widzisz dziesiątki planów treningowych, nieznanych tobie pojęć i jesteś przerażony? Nie wiesz co wybrać, na co się zdecydować? Zbyt łatwo odpuszczasz i brakuje ci motywatora, który szepnie do ucha, że nie możesz teraz skończyć treningu, bo masz jeszcze kilka interwałów do wykonania? Brakuje ci chęci do prowadzenia własnego dzienniczka biegowego? Cenisz prostotę, nie lubisz się wyróżniać z tłumu i jesteś daleki od gadżeciarstwa? Wybierz miCoach’a!

O skuteczności planów treningowych firmowanych logiem Adidasa niech wypowiedzą się ci, którzy je zrealizowali. Ja ze swojej strony chcę napisać tyle, że miCoach Pacer może być świetnym towarzyszem na długie lata. Po realizacji pierwszego planu, możemy zabrać się za plan kolejny. I kolejny. A potem kolejny. I przez wiele miesięcy możemy rozwijać się biegowo, pokonując coraz to większe dystanse w coraz to lepszych czasach, tylko dzięki niepozornemu urządzeniu i sprzężonej z nim stronie internetowej. Tego (przynajmniej nie od razu) nie dadzą nam najdroższe zegarki z GPS-em, pulsometrem, blenderem i akwarium. Produkt Adidasa jest wielkim ukłonem w stronę tych, którzy stoją na początku swojej biegowej drogi.

PLUSY: świetny pasek pulsometru, miniaturowe wręcz rozmiary urządzeń, prostota działania, przebogaty wybór planów treningowych, komunikaty głosowe, świetny interfejs dziennika treningowego, pełna kontrola planu treningowego (możliwość dokładania własnych jednostek), możliwość podłączenia odtwarzacza MP3, współpraca systemu z 64-bitowym Windowsem 7, rozbudowana pomoc i wsparcie w dziale feedback.

MINUSY:  brak wyświetlacza (jednak takie było założenie, więc uznajmy, że się czepiam), brak polskiego lektora, większe lub mniejsze niedokładności w odmierzonym dystansie w porównaniu do zliczaczy GPS-owych, nie ma możliwości stworzenia planu treningowego np. pod bieg na 15 kilometrów, tylko jedna słuchawka w zestawie (można podłączyć inne), brak opaski na ramię (klips nie trzyma szczególnie mocno), jeśli nie posiadamy butów dedykowanych do miCoacha lepiej nie biegać z czujnikiem na mrozie.

Adidas miCoach Pacer  z całą pewnością będzie świetnym prezentem pod choinkę dla kogoś, kto chciałby w sposób lekki, łatwy i przyjemny wkręcić się w bieganie. Właśnie takim biegaczom mogę ten sprzęt polecić z czystym sumieniem.

* * *

Wielkie podziękowania dla Adidas Running Polska za udostępnienie sprzętu do testów.

Podobne wpisy

  1. Sławek napisał(a):

    To teraz proponuje zapoznać sie z nieco „starszym” – pokazal sie jakies 2 lata wczesniej -jeśli dobrze pamietam -systemem Nike +. mi osobiście on odpowiada bardziej. No i współpracuje z ipodami. Czy ma możliwość podłączenia monitora serca – nie wiem, ale i nie korzystam z niego od czasu jak kupiłem Garmina, czyli od jakichś 2 lat. Ale na początku mojego biegania bardzo mi pomógł. I był to mój pierwszy „miernik” i „notes” biegowy:). Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *