Adidas miCoach Pacer. Test. Część pierwsza.

Autor: • 22 listopada 2012 • Blog, Sprzęt2 komentarze5066

Mikołaj przyszedł do mnie już w listopadzie. Mikołaj z logiem Adidasa na czapce. Przyniósł mi produkt dedykowany biegaczom, czyli miCoach Pacer. Podziękowałem Mikołajowi i wziąłem się za testowanie tego urządzenia. Urządzenia za które nie wiedziałem jak się mam zabrać. Czy traktować je jako gadżet i pod tym kątem sprawdzać jego przydatność, czy może położyć je na jednej szali z bardziej profesjonalnymi urządzeniami przydatnymi w treningu biegowym? W rezultacie stwierdziłem, że nie będę sobie wyrabiał żadnej opinii o miCoach’u. Nie czytałem żadnych testów, nie szukałem żadnych opinii. Nic. Niech funkcjonalność i przydatność produktu Adidasa wyjdzie w praniu.

Ale o co chodzi?

Czym właściwie jest miCoach Pacer? Najbardziej zaawansowany interaktywny system treningowy na rynku! Tak krzyczą marketingowcy Adidasa. Czy tak też mogą krzyczeć użytkownicy? Na tę zaawansowaną interaktywność systemu treningowego składają się takie elementy jak: urządzenie miCoach Pacer, które w połączeniu z aplikacją na stronie internetową pełni rolę wirtualnego trenera; Foot Pacer, czyli krokomierz; czujnik tętna i słuchawka podpinana do miCoach’a.

Pokaż, kotku, co masz w środku

Zanim jednak przyszedł czas na testowanie miCoach Pacer’a w warunkach takich, do jakich został stworzony, czyli w biegu, trzeba było rozpakować paczuszkę. Paczuszkę, którą aż szkoda było ruszyć, bo sposób zapakowania miCoach’a jest świetny. Każde z urządzeń zapakowane jest w osobną „szufladkę”, co daje naprawdę wiele przyjemności i radości z rozpakowywania urządzenia.

Samo urządzenie miCoach Pacer jest wielkości jajka od mizernej, słabo niosącej się kury. Albo przerośniętej przepiórki. No, małe jest! Dzięki czemu bez problemu zmieści się w elastycznej kieszeni biegowych spodni lub każdym naramiennym futerale na komórkę. Jednak nie ma potrzeby chowania miCoach’a gdziekolwiek, bo jest on (ono) wyposażone (y) w klips, dzięki czemu możemy go (je) przyczepić do miejsca, gdzie się takie rzeczy przyczepia. I gdzie sięgnie drucik kabel od słuchawki (a słuchawka jest po to, żeby mieć kontakt z bazą móc słuchać MP3 podczas treningu oraz aby otrzymywać wskazówki dotyczące treningu). W pełni naładowane urządzenie powinno wystarczyć na około 10 godzin treningów. Działanie urządzenie omówię w kolejnej części testu.

 

 

 

 

 

 

 

Czujnik ruchu, czyli krokomierz, jest jeszcze mniejszy. Można go użyć dwojako. Albo wpleść w sznurówki, co jest możliwe dzięki malutkiej przystaweczce, dołączonej do czujnika, albo sam czujnik umieścić w bucie przystosowanym do takiego właśnie działania. Jestem posiadaczem butów Adidas Supernova Glide 3 i mam pod wkładką otwór, w który mogę włożyć krokomierz. Z takiego rozwiązania skorzystałem, wychodząc na trening z miCoach’em. Przy obecnej aurze takie rozwiązanie ma jeszcze jeden plus – instrukcja podaje, że footpada należy chronić przez mrozem. Kiedy mamy go schowanego w bucie na pewno jest bardziej bezpieczny, niż gdy jest zamocowany do sznurówek i jest narażony na różnorakie czynniki pogodowe.

 

 

 

 

 

 

 

Trzecim elementem tej układanki jest czujnik tętna. Różni się on od pasków, jakie znam na przykład z urządzeń firmy Garmin. Jest to różnica na plus dla Adidasa. Pasek jest znacznie delikatniejszy, a mimo to miałem wrażenie, że oplata i trzyma się korpusu ciaśniej. Nie było mi jednak za ciasno. Było w sam raz. Pasek się nie zsuwał, a malutki monitor pracy serca doczepiany do samego paska, nie przeszkadzał zupełnie w niczym. Na uwagę zasługują elektrody, które są elastyczne i delikatne. Strasznie źle było mi wrócić do paska, który posiadam przy Garminie. Dodam, że po odpięciu monitora pasek można bez strachu umyć (a są tacy, którzy go piorą i nic złego się nie dzieje temu pasku).

 

 

 

 

 

 

 Jak zacząć?

Teraz, kiedy mamy już wszystko rozpakowane i wszystko leży rozczapierzone dookoła, trzeba to jakoś ogarnąć. A ogarniamy w sposób następujący:

w zestawie znajdziemy baterię, którą instalujemy w czujniku kroków (z tyłu jest klapka, którą przekręcamy zgodnie z ruchem wskazówek zegara),

podłączamy urządzenie miCoach do komputera, załączonym do całości kablem USB/mini-jack. W urządzeniu są dwa wejścia mini-jack, należy zwrócić uwagę, aby podpiąć się we właściwą – za przeproszeniem – dziurkę,

montujemy w jedną całość pasek i tenteges monitorujący pracę serca, który wysyła sygnał do miCoach’a,

wplatamy w sznurówki lub wkładamy w buta Footpada, czyli czujnik kroków,

rejestrujemy się na stronie www.micoach.pl.

I jesteśmy prawie gotowi do wyjścia na pierwszy trening z miCoach Pacer. Prawie. Na stronie internetowej www.micoach.pl spędzimy dłuższą chwilę, bo jest to miejsce niezwykle ważne i istotne dla całości przedsięwzięcia. O tym jak się odnaleźć na tej witrynie, jak przygotować plan treningowy i jak wyjść na pierwszy trening z poprawnie skonfigurowanym urządzeniem, napiszę w kolejnej części testu Adidas miCoach Pacer.

Podobne wpisy

Jedna odpowiedź na Adidas miCoach Pacer. Test. Część pierwsza.

  1. Owoc napisał(a):

    No ja czekam z niecierpliwością na wyniki pierwszego treningu z nowym urządzeniem. Ciekawość mnie zżera 🙂

  2. Mchl napisał(a):

    Do Garmina teraz też są takie paski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *